You are currently viewing Po co lektorom jakieś zasady?

Po co lektorom jakieś zasady?

Hej, tu Rózia i dziś chciałabym opowiedzieć o mojej pracy zza kulis. Dla osoby z zewnątrz moja praca jako lektorki języka angielskiego może wydawać się prosta i przyjemna. W końcu znam już angielski i pracuję z domu, więc jedyne co robię, to siedzę przed laptopem parę godzin dziennie i tyle, co nie? Dziś opowiem Ci więcej o mojej pracy, a na koniec wyjaśnię czemu postanowiłam napisać ten artykuł.
Praca lektora i prowadzenie własnej działalności, to dużo więcej niż lekcje. Uważam, że aby dobrze wykonywać tę pracę nie wystarczy znajomość języka, a dużo (duuużo) więcej. Przede wszystkim – komunikacja.

Komunikacja

Aby współpraca trwała i miała się dobrze, muszę odpowiadać na wiadomości, ustalać nowe terminy, przekładać lekcje kiedy trzeba i rozmawiać. I teraz nie zrozumcie mnie źle! Ja kocham moją pracę i wszystko co robię, jest dla mnie ok. Czy zdarza mi się odpisać na wiadomość o północy? Czy zdarza mi się z kimś pogadać w sobotę, bo trzeba pomóc? Owszem. Dla własnego zdrowia staram się wyłączać powiadomienia i nie widzieć wszystkiego o każdej porze dnia i nocy, bo kiedy widzę, to chcę odpisać, nie umiem nikogo zignorować. W związku z tym trudno mi czasem wyznaczyć granicę. Jednak w większości przypadków nikt nie ma złych zamiarów i finalnie wszyscy dążymy do tego, żeby się dogadać i sobie nawzajem pomóc, więc na tym polu zawsze daję z siebie 100% (na każdym innym w zasadzie też).

Odwołania i płatności

Raz na parę lat zdarza mi się sytuacja, która mnie zszokuje i właśnie taka miała miejsce ostatnio. Zacznę może od tego, że każdy lektor szanujący swoją pracę ma regulamin. A ja? Nie 🙂
Uczę od 2015 r. i doświadczenie mam (uważam) ogromne, ale nadal nie chcę mieć regulaminów i nie chcę nikogo „uwiązywać” papierami. Tu wiele osób się oburzy, że jak ja tak mogę mówić, przecież regulamin to podstawa. Zgadzam się, zasady muszą być, ale ja z tym radzę sobie inaczej.
Przed każdą nową współpracą piszę maila ze wszystkimi informacjami związanymi z lekcjami i tam zawieram info o odwoływaniu i przekładaniu lekcji. Lekcję odwołaną na mniej niż 24h przed spotkaniem traktujemy jako odbytą, a jeśli zaistnieje potrzeba przełożenia, bo ktoś zachoruje lub wyjeżdża, to opłacone lekcje przechodzą na kolejny miesiąc. Z uwzględnieniem zasady 24h. W maju odbyły się 3 lekcje zamiast 4? Żaden problem, czwarta godzina przejdzie na czerwiec, a czerwcowa faktura zostanie obniżona o koszt jednej lekcji. Wszyscy jesteśmy ludźmi i każdej stronie zależy na tym, żeby się dogadać.
Ale czy aby na pewno…?

Zwrot pieniędzy

Dwa razy w całej mojej karierze zdarzyła mi się sytuacja w której ktoś opłacił fakturę i część lekcji się odbyła, a część miała przejść na kolejny miesiąc, ale zostałam poproszona o zwrot. Czy muszę zwracać te pieniądze? Nie. Czy zwróciłam? Owszem, ale kończąc współpracę na stałe. Bo jeśli ktoś nie szanuje moich zasad, to dlaczego miałabym kiedykolwiek chcieć pracować z takim człowiekiem? Wielu lektorów by mnie zjadło za to, co ja tu piszę, bo regulamin, bo zasady, a ja (mając wybór) wybieram spokój zamiast walki o zasadę.
Wiem, że wielu lektorów nie odpuściłoby i nie zwróciłoby żadnych pieniędzy i słusznie. Umowa, to umowa, a zasady trzeba szanować.
Jeśli chodzi o mnie to i w pracy i w życiu prywatnym ostatnie czego mi trzeba, to kłótnie i dodatkowe zmartwienia. Wolę odpuścić i mieć święty spokój niż dyskutować. Ja cały czas wierzę w to, że ludzie jednak chcą dobrze i na szczęście w 99% przypadków się nie mylę.

Relacje

Mam na swoim koncie wspaniałe współprace, wielu uczniów, którzy są już mi tak bliscy, że nie wyobrażam sobie pracy bez nich. Rozmawiamy o wszystkim (po angielsku!) i wspieramy się na co dzień. Dla mnie nauczenie Was języka to priorytet, ale poza zasadami i obowiązkami lubię to, co robię właśnie dzięki Wam. Wasze sukcesy, zdane egzaminy, zmiany ścieżki kariery, podróże, a nawet te małe momenty kiedy użyjecie nowego słowa czy zrozumiecie jakąś zasadę, która wcześniej wydawała się taka trudna, sprawiają, że codziennie chce mi się pracować. Lubię tworzyć dla Was materiały, planować nowe lekcje, nawet pisać tu, na blogu, bo wiem, że mam dla kogo 🙂

Lekcje

Po pierwsze – punktualność. Jeśli uczeń się spóźnia, nie mam z tym problemu. Ale to moja praca i ja muszę być na czas. Zdarza mi się spóźnić minutę czy dwie, ale częściej zdarza mi się przedłużyć lekcję. Sama miałam okazję uczyć się z innymi lektorami i niestety spóźnienia, to bardzo powszechna sprawa, która mnie, jako ucznia, wyprowadzała z równowagi. Bo jak można spóźniać się kilka minut, tydzień w tydzień, przez kilka miesięcy? Zdarzyło mi się też, że osoba ucząca mnie nie pojawiała się na lekcji – oczywiście zawsze miała dobrą wymówkę. Nie mam tu na myśli nikogo konkretnego, nie chcę też nikogo urazić, ale sama uczę się innego języka i wiem, że tak oczywiste rzeczy mogą również zaważyć na wrażeniu z lekcji. Za swoją pracę dostaję wynagrodzenie, więc traktuję ją poważnie i zależy mi na tym żeby nikogo nie zawieść na żadnej płaszczyźnie. Co z tego, że będę wybitnie uczyć jeśli będę notorycznie odwoływać lekcje i spóźniać się na nie?
Myślę, że o moich lekcjach nie muszę tu pisać. Na stronie są dostępne opinie i wszystkiego można dowiedzieć się z innych źródeł niż ten artykuł. Ale po co ja go zaczęłam pisać?

Cel artykułu

Ten artykuł ma na celu przypomnieć, i być może uświadomić, że praca lektora, to praca na wielu płaszczyznach. Kiedyś jeden z moich uczniów porównał moją pracę do codziennych spotkań z szefem. Spotykając się z Wami, widzę się codziennie z moim szefem, który sam oceni czy wykonałam dobrą pracę, czy może pora mnie zwolnić 😀 Dla Was nauka angielskiego to czasem obowiązek, czasem robicie to dla przyjemności, ale mimo wszystko dla Waszego lektora jest to praca.

Dla kogo jest ten artykuł?

Chciałabym, żeby ten artykuł trafił do osób, którym ta praca wydaje się niepoważna. Niestety zdaję sobie sprawę, że nawet ceny lekcji wydają się wysokie, ale nie każdy bierze pod uwagę, że za ceną stoją lata doświadczenia, godziny codziennej pracy, inwestycji w materiały, a przede wszystkim opłaty. Prowadzenie własnej działalności kosztuje (i to nie mało), a jeśli uczeń zapisuje się na lekcje tylko po to, żeby je odwoływać, to naprawdę zajmuje termin komuś, kto mógłby z niego skorzystać. Wiele razy odmawiałam chętnym na lekcje z powodu braku miejsc, więc jeśli ten artykuł trafi kiedyś do osoby, która traktuje tę pracę z przymrużeniem oka, to może coś się zmieni? A może ten artykuł podniesie na duchu jakiegoś lektora? O wielu sprawach nie mówi się na głos, a czasem warto. Jeśli wyjdzie z tego coś dobrego, to może warto było napisać te parę słów.

Do usłyszenia!


Spodobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to od razu mówię – będzie więcej! 

Kocham pisać, a pisanie o czymś, co jest mi tak bliskie sprawia mi jeszcze większą frajdę kiedy wiem, że mogę tym sposobem komuś pomóc. 

Zapraszam również na moje SOCIAL MEDIA!

easy.go.english
po ciekawostki językowe, trochę mnie i moich piesków, a także po to, żeby dowiadywać się kiedy będą pojawiać się nowe artykuły!